Jak 22-letni Tomasz walczy o
swoje szczęście
’’Niewypowiedziane myśli’’ Nie przejmuje się, że ludzie czasami biorą go za pijaka
albo narkomana. Jest z siebie dumny. W końcu podjął walkę z tym potworem. —
Nie trzeba mojego szczęścia darować jąkaniu — mówi, używając drugiego etapu
mowy leczniczej.— Jeśli od tego zależy życie, to trzeba zrobić wszystko, żeby
się ratować. Dochodziła 8 rano. Stał
pod drzwiami naszej miejskiej redakcji przy ul.
Partyzantów. Szarpnął za klamkę. — Zamknięte jeszcze — krzyknąłem, wchodząc po schodach
i wyjmując jednocześnie z kieszeni klucz. — W czym mogę panu pomóc? Młody mężczyzna uśmiechnął się
nieśmiało. — Chciałbym... porozmawiać... z... dziennikarzem... — wypowiedział te stówa bardzo powoli, jakby w zwolnionym
tempie. Przyznaję szczerze — trochę
mnie zamurowało. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z osobą, która mówiłaby w
podobny sposób. Zaprosiłem gościa do środka, wskazałem krzesło. — Niech więc pan mówi —
zachęciłem. Walka z potworem
— Mam na imię Tomasz. Mam
22 lata. Mieszkam w Olsztynie — mój gość mówił
cały czas bardzo powoli, niemal cedząc każdy wyraz. — Jestem tutaj, bo dostałem
takie zadanie, żeby porozmawiać z dziennikarzem. Zrobiłem wielkie oczy. Nic nie
zrozumiałem. Tomasz zaczął tłumaczyć. — Jestem osobą jąkającą się. Od ponad miesiąca jeżdżę na terapię, dzięki której przestanę się jąkać. Terapeuci zadają nam różne zadania. Jedno z nich to właśnie rozmowa z dziennikarzem — wyjaśnił. — Przed świętami wykonałem inne zadanie. Chodziło o publiczne wystąpienie.
Spotkałem się z młodzieżą z jednego z olsztyńskich gimnazjów. Opowiadałem, o
sobie i swoim jąkaniu. Za kilka dni idę też na rozmowę z prezydentem
Olsztyna. To kolejne zadanie. Jestem
dumny, że w
końcu podjąłem walkę z tym potworem, którym jest jąkanie. Rozmowa slalomem
Tomasz zaczął się jąkać w
dzieciństwie. Mówi, że był to efekt bardzo silnego stresu. Nie chce jednak
wchodzić w szczegóły. — Jeszcze kilka lat temu nawet nie wszyscy znajomi wiedzieli, że
się jąkam. Panowałem nad tym i zaczynałem się jąkać, tylko jak się
zdenerwowałem. Nie było to dla mnie specjalnie uciążliwe — zaczął opowiadać o
swoim życiu! — Z czasem jednak jąkanie zaczęło przejmować kontrolę nad moim
ciałem i umysłem. Pojawiły się różne tiki, gesty i grymasy twarzy. Pięć lat temu w telewizji
Tomasz zobaczył program o rosyjskiej profesor logopedii Lilii Arutyunian,
która opatentowała nową metodę leczenie jąkania. Jakiś czas później, także z
telewizji dowiedział się, że na Śląsku działa centrum, które leczy jąkanie
właśnie tą metodą. — Postanowiłem, że zacznę się
leczyć. Ale wtedy uczyłem się jeszcze w technikum i nie miałem czasu ani
pieniędzy na terapię. Później poszedłem do wojska. Czy mi dokuczali przez to
moje jąkanie? Nie, bo bytem w wojsku kucharzem. Nie musiałem zbyt dużo
rozmawiać —Tomasz kontynuował swoją opowieść. — W codziennym życiu starałem
się bardzo ukryć swoją wadę wymowy i używałem tak zwanych slalomów. W podobny sposób
Slalom to jeden z mechanizmów
obronnych osoby jąkającej się. Polega na tym, że osoba taka specjalizuje się
w dobieraniu synonimów. Jeśli tylko poczuje, że jakiś wyraz nie przejdzie jej
przez gardło, zastępuje go innym. Efekt tego często jest taki, że to, co w
końcu powie jąkający się, nie jest do końca tym, co miał na myśli. A to rodzi
całą masę komplikacji. — Dlatego właśnie mówi się, że jąkanie to choroba
niewypowiedzianych myśli. Myśli giną w głowie przed ich wypowiedzeniem —
wytłumaczył mi Tomasz. — Chociaż nie ma dwóch takich
samych jąkających się osób, każdy z nas przeżywa to w podobny sposób. Ludzie,
którzy się jąkają, często mają olbrzymie kłopoty z przedstawieniem własnego
zdania. Choroba niewypowiedzianych myśli sprawia, że wolą podporządkować się
innym ludziom, nawet gdy kompletnie się z nimi nie zgadzają. Nauka mówienia
Zanim Tomasz w listopadzie tego
roku po raz pierwszy pojechał do Mikołowa koło Katowic, gdzie mieści się
Centrum Terapii Jąkania, wyjechał do Włoch. Pracował w sadzie, żeby zarobić
na leczenie. Wspomogła go też rodzina. Terapia będzie kosztować kilka tysięcy
złotych. Pierwsza jej część trwała 14 dni. Tomasz spędził je w Mikołowie.
Przez 8 godzin dziennie uczestniczył w grupowych zajęciach. Terapeutami są
osoby, które wyleczyły się z jąkania. — Na początku w ogóle zabroniono nam rozmawiać. Porozumiewaliśmy się za pomocą kartek. W tej metodzie chodzi o to, żeby od nowa nauczyć nas mowy i jednocześnie wyeliminować z naszych umysłów poprzednie doświadczenia. Mowy uczymy się jak małe dzieci. Zaczęliśmy od wypowiadania samogłosek — wspominał. — Następnie pozwolono mi mówić
pierwszym etapem mowy leczniczej. Teraz mówię już do pana drugim etapem mowy
leczniczej. Widząc moją zdziwioną minę
Tomasz postanowi! zaprezentować, jaka jest różnica między pierwszym a drugim
etapem. — Te-ra-pia... kła-dzie...
też... du-ży... na-cisk... na... od-prę-że-nie... da-ta... i...
we-wnę-trzny... spo-kój... Mó-wię... te-raz... do... pana. .. pier-wszym...
e-ta-pem... — Tomasz sylabizował wypowiadając te słowa. Jego głos brzmiał tak
jak nagranie puszczone w zwolnionym tempie. — Słyszy pan różnicę? — to
pytanie zadał już drugim etapem mowy leczniczej. Słyszałem, bez żadnych
wątpliwości. 20 pytań dziennie Za trzy tygodnie Tomasz zacznie
mówić trzecim etapem. Twierdzi, że rozmowy z ludźmi już go nie stresują. — Ludzie na wolne tempo mowy
reagują w przeróżny sposób. Najczęściej się śmieją. Myślą, że robię sobie
żart. Zdarza się, że biorą mnie za pijaka, narkomana czy żebraka. Po prostu
ilu ludzi, tyle reakcji .— Tomasz machnął ręką. — Rozumiem to. Tym bardziej,
że w Olsztynie prawie nikt nie słyszał o takiej metodzie leczenia jąkania. A okazji do rozmów z
olsztyniakami Tomaszowi nie brakuje. Codzienne musi zadać różnym obcym osobom
20 pytań. To jeden z elementów terapii. —To są proste pytania. Na przykład: po ile są pączki albo która jest godzina? — dodał. — Teraz co miesiąc będę jeździć
na konsultacje do Mikołowa. Przed nim jeszcze pięć etapów
mowy leczniczej. Tempo mowy wzrasta z każdym etapem. — Jeśli wszystko pójdzie
dobrze, to w ciągu dziewięciu miesięcy zacznę mówić normalnie. Płynnie, jak
każdy — Tomasz uśmiechnął się na samą myśl. — Nie trzeba mojego szczęścia
darować jąkaniu. Jeśli od tego zależy życie, to trzeba zrobić wszystko, żeby
się ratować. Adam Pietrzak _______ a.pietrzak@gazetaolsztynska.pl ’’Nie potrafię bez tego żyć’’
Małgorzata Koncźanin,
logopeda: — Nie ma statystyk, ilu Polaków ma problemy z jąkaniem. Jednak w ostatnim czasie zgłasza się do naszych poradni coraz więcej osób. Chociaż zakłada się, że problem ten pojawia się już w dzieciństwie, to coraz częściej dotyka on osób dorosłych. Wynika to ze zwiększonego poziomu stresu. Staramy się spełniać oczekiwania pracodawców albo rodziców. Ciągle musimy coś udowadniać i nie dajemy sobie czasu na odpoczynek. To również jest przyczyną jąkania. Dodatkowo . ludzie dorośli eliminują ze swojego życia emocje, a zwłaszcza mężczyźni. Uczą się już tego w dzieciństwie, bo przecież nie pozwala im się płakać. Dlatego jąka się zdecydowanie więcej chłopców niż dziewczynek. Dużą rolę odgrywają także kompleksy. To one wywołują u nas poczucie lęku przed mówieniem. Osoby jąkające się porównują to uczucie do burzy z piorunami. Z jąkaniem można sobie poradzić na wiele sposobów. Jedną z popularniejszych jest terapia przez śpiew. Polega ona na przedłużaniu samogłosek. Przeciąganie głosu pozwala nam uświadomić swój lęk i go oswoić. Niektórzy przenoszą swoje jąkanie na dłonie. Polega to na wystukiwaniu palcami rytmu, w którym powinniśmy mówić. |