BĘDĘ MÓWIŁ LEPIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK - ZAPOWIADA PIEKARZANIN DAWID KOBIOŁKA

 

„Za bary z jąkaniem”

 

Codziennie odwiedza kilkanaście sklepów i rozmawia ze sprzedawcami. Wypytuje ich o produkty i ceny, choć tak naprawdę najczęściej kompletnie go to nie interesuje. To jednak zadania, które musi realizować podczas swojej terapii

- walki z jąkaniem. 21-letni piekarzanin Dawid Kobiołka po wielu latach podjął skuteczną terapię. Musi nie tylko rozmawiać, ale także przełamać swój lęk przed wystąpieniami publicznymi i spotkaniami z całkowicie nieznanymi ludźmi. A postępy są ogromne. Dawid publicznie wystąpił w Miejskim Gimnazjum nr 3 i I Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego, gdzie mówił o swojej terapii. - Kiedyś w szkole czułem się strasznie. Wolałem nawet dostać jedynkę niż cokolwiek powiedzieć, żeby tylko klasa nie zaczęła się śmiać. Dlatego gdy stanąłem przed uczniami w ILO, serce mi mocniej zabiło. Ale potem było już wspaniale. Uczniowie na sam koniec bili mi brawo za odwagę - opowiada.

Innym z zadań był wizyta u wiceprezydenta Piekar, Zbigniewa Meresa. - Rozmawialiśmy o terapii, a także ogólnie o życiu - wspomina Dawid. Kolejnym zadaniem była wizyta w redakcji PDZ. Zadania wyznaczają terapeuci w Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie, gdzie leczy się Dominik. Przez lata wizyty u logopedów nie przynosiły żadnych rezultatów. - Ciągle się zacinałem i nie potrafiłem nic powiedzieć w sytuacjach stresowych - wspomina. Terapia składa się z siedmiu etapów. Jej długość jest uzależniona od postępów. Obecnie piekarzanin jest na trzecim etapie. - Najpierw przez dwa tygodnie mieszkałem w ośrodku. Uczyłem się wszystkiego od podstaw, jak małe dziecko - mówi. - Zajęcia mieliśmy w większej grupie, a terapią prowadził Henryk Czich z zespołu Universe. Dziś Dominik mówi wolno, ale wyraźnie. - Po tych dwóch tygodniach cale moje życie się zmieniło. Mogłem wyjść do sklepu, normalnie coś kupić. Nie musiałem się męczyć z każdym wyrazem. To jest po prostu inne życie - stwierdza. Dawid ma też sprecyzowane plany na przyszłość. W przyszłym roku broni licencjatu w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Katowicach. Potem chce założyć firmę komputerową lub restaurację. (SB)

 

Dawid Kobiołka musi nie tylko rozmawiać, ale także przełamać swój lęk przed wystąpieniami publicznymi i spotkaniami z całkowicie nieznanymi ludźmi.